wtorek, 10 marca 2015

O lesie... By Kret .

Pewnego dnia po południu Szczur zaproponował mi wyjazd do lasu z jej tatą. Więc ja się zgodziłam, i pojechaliśmy . Gdy już byliśmy na miejscu wysiedliśmy z samochodu, i wzięliśmy wiaderka na grzyby i poszliśmy z Szczurka tatą i jej psem Korkiem do środka lasu . Gdy już jakiś czas chodziliśmy po lesie, znudziłyśmy się tym chodzeniem i postanowiłyśmy zapytać tatę Szczurka czy możemy iść do samochodu, więc tata powiedział żebyśmy poszły na drogę koło samochodu z Korkiem, więc my poszłyśmy. Gdy już byłyśmy na tej drodze usłyszałyśmy jakiś szelest z krzaków. Pomyślałyśmy, że to jakiś dzik więc Szczur wziął jakiś badyl i zaczął nim wymachiwać na wszystkie strony i zaczęła krzyczeć :
- Spokojnie ja was obronie bo im wszystkie nogi z d*py powyrywam !
Zaczęłam się z niej śmiać. Po jakimś czasie okazało się, że to nie dzik tylko jacyś faceci którzy pracowali  w lesie . Być może ją słyszeli jak ona się darła, że nogi z d*py im powyrywa ! :D 
Potem uciekłyśmy do Szczura taty i powiedziałyśmy, że możemy już jechać do domu. :D  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz